Opakowanie „informuje” nas, że serum wzbogacone zostało o
olejek z owoców amii. Produkt ma podobno sklejać rozdwojone końcówki. Cóż tego
nie zaobserwowałam, gdyż staram się
podcinać włosy, gdy są w tak katastrofalnym stanie. Każda kobieta
powinna wiedzieć, że rozdwojone końcówki trzeba podciąć i nie istnieją żadne
cudowne preparaty. Chyba, że zastosujecie klej… To był żart! Ja postawiłam temu
kosmetykowi zadanie następujące – niech ochroni moje piękne, świeżo podcięte
końcóweczki przed rozdwojeniem. I niech zapobiegnie wysuszeniu ich. No i
stosuję go od 4 miesięcy i faktem jest, że na rozdwojenie nie mogę narzekać. Z
wysuszeniem jest gorzej, bo może i spowalnia trochę ten proces, jednak byłam
zmuszona znów odrobinę przyciąć włosy. A bardzo staram się je zapuszczać.
Przykro patrzeć jak zmniejsza się ich długość… No, więc w tej kwestii średnio
się sprawdził. Serum jest dosyć wydajne. Mi osobiście starczy na 5 miesięcy
użycia. Opakowanie zaopatrzone jest w wygodną pompkę, co nie zmusza jak w
większości tego typu kosmetyków do przechylania kosmetyku, aby odrobinę zostało
go a palcach. Zapach też jest dosyć przyjemny. Jeszcze kolejnego dnia go
wyczuwam. Producent napisał żeby kosmetyk rozprowadzić na całej długości
włosów. Przy moich przetłuszczających się włosach mogłoby to skończyć się tragedią,
więc rozprowadzam go na połowie długości i jest ok. I fakt włosy są wyraźnie
gładsze. Więc tak w gruncie rzeczy kosmetyk jest ok. Jednak po skończeniu
opakowania nie rzucę się po następne opakowanie do sklepu. Możliwe, że wrócę
jeszcze do niego. Z całą pewnością wrócę jeszcze do serum Garniera, lecz pewnie
wypróbuję jakąś inną serię. Nie zniechęciłam się do tej firmy, ale też ten
konkretny produkt mnie nie zachwycił. Na plus, że nie poraża ceną. Na minus, że
reklama jest przekłamana. Faktem jest, że nie tylko ten produkt został
przesadnie rozreklamowany. Inne firmy nie zostają w tyle. Więc w gruncie rzeczy
wybaczam. Zresztą przyszła mi taka myśl: „Nie wierz nigdy reklamie dobrą radę
Ci dam…” I jest w tym dużo prawdy, jaki i w pierwowzorze tego zapożyczonego
zdania. A Wy stosowałyście już ten specyfik? Co o nim myślicie? Zapraszam do komentowania
Małgorzata

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz