wtorek, 3 marca 2015

Serum Goodbye Damage „opatrunek na rozdwojone końcówki” GARNIER FRUCTIS



Opakowanie „informuje” nas, że serum wzbogacone zostało o olejek z owoców amii. Produkt ma podobno sklejać rozdwojone końcówki. Cóż tego nie zaobserwowałam, gdyż staram się  podcinać włosy, gdy są w tak katastrofalnym stanie. Każda kobieta powinna wiedzieć, że rozdwojone końcówki trzeba podciąć i nie istnieją żadne cudowne preparaty. Chyba, że zastosujecie klej… To był żart! Ja postawiłam temu kosmetykowi zadanie następujące – niech ochroni moje piękne, świeżo podcięte końcóweczki przed rozdwojeniem. I niech zapobiegnie wysuszeniu ich. No i stosuję go od 4 miesięcy i faktem jest, że na rozdwojenie nie mogę narzekać. Z wysuszeniem jest gorzej, bo może i spowalnia trochę ten proces, jednak byłam zmuszona znów odrobinę przyciąć włosy. A bardzo staram się je zapuszczać. Przykro patrzeć jak zmniejsza się ich długość… No, więc w tej kwestii średnio się sprawdził. Serum jest dosyć wydajne. Mi osobiście starczy na 5 miesięcy użycia. Opakowanie zaopatrzone jest w wygodną pompkę, co nie zmusza jak w większości tego typu kosmetyków do przechylania kosmetyku, aby odrobinę zostało go a palcach. Zapach też jest dosyć przyjemny. Jeszcze kolejnego dnia go wyczuwam. Producent napisał żeby kosmetyk rozprowadzić na całej długości włosów. Przy moich przetłuszczających się włosach mogłoby to skończyć się tragedią, więc rozprowadzam go na połowie długości i jest ok. I fakt włosy są wyraźnie gładsze. Więc tak w gruncie rzeczy kosmetyk jest ok. Jednak po skończeniu opakowania nie rzucę się po następne opakowanie do sklepu. Możliwe, że wrócę jeszcze do niego. Z całą pewnością wrócę jeszcze do serum Garniera, lecz pewnie wypróbuję jakąś inną serię. Nie zniechęciłam się do tej firmy, ale też ten konkretny produkt mnie nie zachwycił. Na plus, że nie poraża ceną. Na minus, że reklama jest przekłamana. Faktem jest, że nie tylko ten produkt został przesadnie rozreklamowany. Inne firmy nie zostają w tyle. Więc w gruncie rzeczy wybaczam. Zresztą przyszła mi taka myśl: „Nie wierz nigdy reklamie dobrą radę Ci dam…” I jest w tym dużo prawdy, jaki i w pierwowzorze tego zapożyczonego zdania. A Wy stosowałyście już ten specyfik? Co o nim myślicie?  Zapraszam do komentowania
Małgorzata

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz